East Side Jam w magazynie Balance
Link 18.08.2010 :: 22:47 Komentuj (0)
Balance to ciągle rozwijający się magazyn rolkowy online prowadzony przez Vincenta Morrentino z USA. Z każdym numerem coraz lepszy, dociera do tysięcy rolkarzy na całym świecie.
Sprawdźcie: www.balancerollingmag.com
Tekst zamieszczonej relacji przetłumaczony na język polski:
Rok 2007. Jeden z polskich skateparków. Razem z ziomkami z LBN Crew podziwiamy kolejne zawody. Widać rozwój i zmianę tego, jak postrzegamy rolki. Płynne przejazdy gdzie liczy się kreatywność i skuteczność, jazda z głową. Kolejny dobry dzień, wracamy do domu. Coś jednak nie daje nam spokoju. Wchodzimy w kalendarz zawodów i sprawdzamy, gdzie się odbywają. Wszędzie to samo słowo- skatepark. Chwila namysłu- tak nie może być! Pamiętacie IMYTA? PIT, DISC, i wiele innych zawodów zwanych "real street"? My nie zapomnieliśmy, brakuje nam tego. Trzeba wziąć sprawy we własne ręce! Ale czy damy radę? Ogarniemy spoty, noclegi, czy ktoś w ogóle przyjedzie, czy pójdą dobre triki? Spróbujmy!
31 maja 2008r., koło godziny 17 - Udało się! Zwycięzca pierwszego East Side Jam właśnie otrzymał kratę piwa i inne nagrody. Jednak rolkarze dalej "to" mają, posypały się grube triki przy których bawiła się spora publiczność. Policja na drugim spocie? Nie szkodzi, szybka zmiana miejscówki. Ostatni łamaniec- znalazła sie grupa osób która ostro powalczyła.
Rok później- znowu dało radę, mimo niesprzyjającej pogody. Jest dobrze!
2010. Oczekiwania wysokie. Co zrobić, żeby było jeszcze lepiej? Streetowe zawody w tym samym mieście trzeci raz z rzędu, a nadających się spotów niewiele. Jak temu zaradzić? Rozwiązanie- pożycz ciężarówkę i przywieź boxa na miejscówkę- będą lajny! A na finał wybetonuj odjazd na starej, zapomnianej poręczy. Dalej? Trzeba zadbać o patronów medialnych- portale, które wspierają nas od lat. Dodajmy do tego relację z zawodów w młodzieżowym kanale TV, i wszystko gra. Co jeszcze? Sponsorzy. Rolkowe brandy- oczywiście, ale może warto postarać się o więcej? Skateshopy, streetwearowe firmy, producenci skimboardów i słuchawek- cieszymy się, że nas wspomogły. I wreszcie- nasz ulubiony browar! Dostać wieeele piw do rozdania na zawodach- co za uczucie! Padało CAŁY MAJ, w części Polski powódź. Plan awaryjny był, ale to nie byłoby to, nie po tylu przygotowaniach. Wreszcie, nadszedł ten dzień. Nie mogliśmy uwierzyć- cały dzień sucho. Triki- nie ma co pisać, zobaczycie na fotkach i edicie. Publiczność dopisała, zarówno ta "rolkowa" jak i nie. Dostawiony box robił furorę, a jeśli chodzi o finałowy spot to mocno nie doceniliśmy zawodników przewidując, jakie triki pójdą. Obeszło się bez policji mimo naszych obaw co do umiejscowienia ostatniej miejscówki- yeah! A po zawodach, wiadomo, grube afterparty. Poniedziałek po zawodach- znow pada, ale teraz mnie to już nie obchodzi. Do zobaczenia za rok, postaramy się, aby było jeszcze lepiej!
(relacja: Bartek Sadura)